plen

Szczerze mówiąc wahałem się, czy ten temat podejmować, narkotykom „romantycznym” poświęcono morze publikacji – mówi Marek Bieńczyk, autor książki „Miksturę zgotować światu” wydanej właśnie przez Instytut Badań Literackich PAN. – Ta antologia jest rzecz jasna historyczna, tym niemniej może się pośrednio wpisać w dzisiejszą dyskusję o używkach.

Rafał Rostkowski: Co Pana skłoniło do napisania książki "Miksturę zgotować światu. Używki w czasach romantyków"?

Marek Bieńczyk: Czytałem sporo artykułów o najpotężniejszej i niezwykle brutalnej mafii we Francji, DZ Mafia z Marsylii. Mroziły krew żyłach; DZ Mafia faktycznie zbudowała podziemne kontrspołeczeństwo, podobnie jak neapolska Gomora, o której nakręcono bardzo dobry serial i o której tyle pisał Roberto Saviano. Uświadomiłem sobie wówczas, jak w pewnym sensie „niewinne” było jeszcze miejsce narkotyków w czasach romantycznych. Samego słowa „nałóg” zaczęto używać dopiero w połowie XIX wieku, a słowa „uzależnienie” jeszcze później. Zanim narkotyki weszły w system mafijnego kapitalizmu (bo mafia wykorzystuje wszelkie systemowe luki, jest na swój sposób odwrotnym lustrem kapitalizmu wolnorynkowego), istniały jeszcze – najwyraziściej w literaturze - jako źródło doświadczeń metafizycznych. Oczywiście od początku XIX wieku pojawiały się pierwsze symptomy późniejszej degrengolady, zwłaszcza w Anglii, gdzie opium bywało tańsze od ginu i rozpowszechnione wśród biedoty, choć z dzisiejszego punktu widzenia były to narkotyki lekkie. Jednak ówczesne środki odurzające  nie zdążyły się jeszcze wyklarować jako siła niszcząca społeczeństwo i produkt kapitalistycznej dystrybucji. 

Szczerze mówiąc wahałem się, czy ten temat podejmować, narkotykom „romantycznym” poświęcono morze publikacji. Ze względu na charakter książek w serii Nowa Biblioteka Romantyczna (krótki wstęp, obszerniejsza antologia) chciałem przede wszystkich podrzucić obok „klasycznych” fragmentów garść cytatów z mniej znanych u nas, niekiedy nietłumaczonych utworów, a także wyimki ze specjalistycznej prasy medycznej i farmaceutycznej tamtych czasów. No i przy okazji zebrać w jednym miejscu rozproszoną bibliografię. 

RR: We wstępie napisał pan: „Narkotyki, substancje psychoaktywne, alkohol oraz inne używki należą do tak zwanych »odwiecznych« tematów i motywów; stoi za nimi długa przeszłość, a przed nimi rozciąga się długa bez wątpienia przyszłość, która, co więcej, dorzuci ich nowe postacie.”. Nie brzmi to optymistycznie, a na pewno prowokuje do pytania: czy badał Pan to zagadnienie tylko od strony historii literatury, czy może rozważał również inne aspekty historyczne, społeczne, może inne?

MB: Obok narkotyków sporo miejsca poświęciłem też winu, o którym wcześniej dużo pisałem – w tamtych latach zaczyna wykształcać się język degustacyjny i podejście koneserskie do alkoholu. A także kawie i tytoniowi: jednym z moich ulubionych fragmentów w antologii są fragmenty z dzieł francuskiego historyka Julesa Micheleta, dobrego znajomego Mickiewicza, opisujące wpływ społeczny rosnącego zamiłowania do kofeiny i nikotyny. W jednym z nich Michelet opisuje na przykład, w jaki sposób ogromna popularność kawy i rozkwit kawiarni w wieku XVIII wpłynęły na wzrost nastrojów rewolucyjnych; a w innym śledzi fatalne skutki społeczne tytoniowego smrodu, który odsunął kobiety od mężczyzn i spowodował w ten sposób osłabienie sił żywotnych społeczeństwa. 

RR: Czy uważa Pan, że "Miksturę zgotować światu" to książka tylko dla dorosłych?

MB: Ta antologia jest rzecz jasna historyczna, tym niemniej może się pośrednio wpisać w dzisiejszą dyskusję o używkach. O ile narkotyki twarde i pijaństwo wywołują niezmiennie dezaprobatę, o ile nikotyna trafiła całkowicie na margines (w XIX wieku dziesięciu mężczyzn na dziesięciu paliło, dzisiaj zapewne nie więcej niż jeden na dziesięciu), o tyle używki lekkie, w tym marihuana, znajdują obrońców nawet w kręgach medycznych, podobnie jak użycie grzybów halucynogennych. Dyskusja pozostaje otwarta i ilustruje, ona również, najnowsze przemiany społeczne i obyczajowe.  

Marek Bieńczyk

Marek Bieńczyk (zdjęcie: archiwum prywatne autora książki)